02/06/2015
Bagienka, błotniste stawy, zarośnięte rowy odwadniające, czy leśne kałuże często źle się kojarzą. W powszechnej opinii to wylęgarnia komarów i miejsce występowania paskudnych mikroorganizmów, które z pewnością muszą być dla człowieka szkodliwe. 

Dziesiątki tysięcy „małych wód” – strumieni, potoków, bajorek, czy stawów zniszczono, bądź przekształcono według kryteriów czysto technicznych, niszcząc nieodzowną część ekosystemu, biocenozę. Przekształcanie pól uprawnych w „optymalne powierzchnie produkcyjne”, regulacja koryt cieków wodnych, kanalizowanie, budowy nowych dróg i osiedli są przyczyną zaniku natu-ralnych wartości i funkcji, jaki spełniają te ekosystemy wodne w stanie niezaburzonym, czyli naturalnym. 

O walorach wizualnych, czy estetycznych nie będę pisał, gdyż to kwestia gustu, choć zdecydowanie wolę pijawkę na nodze od działającej, czasem nawet barwnie oświetlonej, wybetonowanej fontanny. A jaka jest naprawdę różnica pomiędzy naturalnym zbiornikiem, a tym „uporządkowa-nym”? Nic prostszego jak zajrzeć do takiej „małej wody”, zebrać akwarystyczną siatką pły-wające w niej organizmy i trochę im się przyjrzeć.

Miejsca te różnią się od siebie tak bar-dzo, jak Bieszczady od Sahary. W zbiornikach, gdzie dno i brzegi są sztuczne (uregulowane potoki, betonowe baseny itp.) będą mieszkać tylko te zwierzęta, którym wystarczy woda, ewentualnie porastające ściany zbiornika, bakterie i glony. Tam gdzie dno jest naturalne, pojawią się rośliny zakorzenione w osadzie i różnorodność zwierząt kopiących norki i żyją-cych na powierzchni mułu, na roślinach, czy zatopionym drewnie.


Lech Kotwicki 




inne wszystkie
dzieje się nie przegap galeria najpopularniejsze
Projekt: minds up