POLSKIE TRADYCJE WIGILIJNE

23/12/2013
W ciągu wieków trwania chrześcijaństwa w Polsce Święta Bożego Narodzenia obrosły wieloma pięknymi zwyczajami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Są one głęboko zakorzenione w naszej rodzimej tradycji. Mają też szczególną wymowę i głębszy sens, z którego jednak nie zawsze zdajemy sobie w pełni sprawę. A warto o tym coś wiedzieć. 

Pomagając mamie i babci w przygotowaniu wigilijnych potraw pamiętajmy, że zapożyczone z łaciny, a tak dobrze zadomowione w polszczyźnie słowo „wigilia” oznacza czuwanie. W tym wypadku czuwanie przedświąteczne. Związane z oczekiwaniem na świętowanie kolejnej umownej rocznicy narodzin Jezusa w betlejemskiej grocie. Słowem tym nazywamy i cały dzień poprzedzający właściwe święta, pisany z dużej litery, i samą kolację, spożywaną tego dnia w rodzinnym gronie. Ciesząc się bliskością najbliższych pamiętamy też o ludziach spoza tego kręgu. Zostawiamy jedno wolne miejsce przy stole na wypadek, gdyby ktoś potrzebował skorzystać z naszej gościny. 

Tradycyjnie powinno być na wigilijnym stole tyle postnych potraw, ilu było apostołów, czyli 12, lecz dziś trudno sprostać takiemu wymaganiu. A wieczerza powinna się rozpocząć wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki na niebie. Oczywiście dla przypomnienia o gwieździe betlejemskiej, świecącej nad miejscem narodzenia Jezusa. W ludowej wyobraźni stała się nim nie tyle skalna grota, co stajenka z wołem i osiołkiem. 

Przed tą wyjątkową w całym roku wieczerzą (mówimy „wieczerzą”, bo to brzmi bardziej uroczyście) dzielimy się opłatkiem. I znów kłania się łacina, bo i to słowo z tamtego języka się wywodzi. Powstało z łacińskiego „oblatum”, co znaczy dar. Nie bez powodu. Wszak upieczony z samej mąki i wody, bez drożdży, a więc niezakwaszony, biały, cieniutki chlebek, którym się dzielimy, podobny do tego z Eucharystii, kryje w sobie dar największy. Niewidzialny lecz realny, dar serca. Dlatego opłatek - przypominający nam również o więzi z Jezusem - jest znakiem pojednania, przebaczenia, życzliwości, miłości. W Polsce pełni taką rolę przynajmniej od XVIII wieku. 

Wydawać by się mogło, że wobec takich darów mniejsze znaczenie mieć będą wigilijne podarki, czyli prezenty pod choinkę. Ale nie dla wszystkich. Małe dzieci właśnie na nie czekają najbardziej. Niektóre z nich wierzą, że umieszcza je tam skrycie tajemniczy Gwiazdor, Aniołek czy wręcz Dzieciątko, których jednak coraz częściej wyręcza święty Mikołaj. Dziś bardzo przepracowany, bo zatrudniany nie tylko 6 grudnia, ale i w Wigilię Bożego Narodzenia. 

W wielu domach zachował się jeszcze dawny zwyczaj kładzenia pod obrusem na wigilijnym stole garstki sianka. To bardzo wyraźne nawiązanie do kolebki nowonarodzonego Syna Bożego. Był nią przecież, wedle ewangelicznego przekazu, stajenny żłób. To jeszcze jedna bardzo obrazowa miara uniżenia się Boga przychodzącego do nas w całej ludzkiej biedzie. Na nieludzki często świat, który oczekuje Zbawcy. 

A choinka, bez której nie byłoby ani prawdziwej wigilii, ani prawdziwych świąt Bożego Narodzenia? Dawniej, na ten czas w polskich izbach stawiano snopek zboża i dekorowano go. W XVIII i XIX wieku zastąpiła go choinka, która przywędrowała do nas z zachodniej Europy drogą przez Niemcy. Zawsze zielone drzewko iglaste, przybrane ozdobami i światełkami jest symbolem odradzania się życia. Może też przypominać i to pod którym stali pierwsi rodzice, Adam i Ewa, oraz to, na którym umierał Chrystus.



inne wszystkie
dzieje się nie przegap galeria najpopularniejsze
Projekt: minds up